- Wybacz słońce, ale nie jesteś mą jedyną miłością. - wyszeptałam.
Dopiero teraz zrozumiałam dlaczego darzyłam słońce tak wielką miłością. Widziałam w nim mojego tatę wspierającego mnie każdego dnia i ratującego cenne ludzkie życia, moją wiecznie zbuntowaną siostrę Harriet pokonującą codzienne przeciwności, lecz nadal z uśmiechem na twarzy. Widziałam w nim również moją mamę czuwającą nad nami oraz moich przyjaciół: Maddie, Thomasa, Will'ego, Aubrey, Malię, Olivera i moją bratnią duszę Dylana. To właśnie ich uśmiechy były w mym słońcu, które wprawiało mnie w radość każdego dnia. Oni wszyscy, jak te słońce, nadawali niezwykłych barw memu życiu. Bez nich byłabym nikim. Wskazują mi drogę, gdy się zgubię, podnoszą, gdy wyczerpana padam na ziemię, zagrzewają do walki, gdy chcę się poddać, dodają wiary we własne siły. Nie ma takich słów, które mogłyby opisać jak bliscy są oni memu sercu. A gdy odchodzą, zabierają jego cześć ze sobą.
Każdy ma swe słońce. Każdy widzi coś innego w swym słońcu. Jedni go nienawidzą, drudzy kochają,lecz każdego znaczy wiele. Jednakże aby dowiedzieć się co w nim widzimy, musimy przejść przez piekło, które pokaże kim naprawdę jesteśmy, co ukrywamy przed całym światem i kogo cenimy najbardziej. Ja przeszłam przez swoje i nie pozwolę, aby ktokolwiek odebrał mi moje słońce. Obronię je za wszelką cenę.
- Widzimy się jutro. - powiedziawszy to zamknęłam oczy.
***
Więc to koniec 1 części :) Dzięki wielkie, że dobrnęliście razem ze mną do końca. Jeśli Wam się spodobało to super, bardzo się cieszę. Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielicie się swoją opinią w kom i wg :) Tymczasem niedługo powstanie 2 część :) także wyczekujcie jej i do następnego ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz